Jak
ja lubię legendy! Najlepsze są historie opowiadane przez starszego pana, który
nie jedno w życiu przeszedł i wiele zdołał zobaczyć. Ludzie chyba zawsze lubili
słuchać pieśni bardów. Może czasem mało wiarygodnych, ale pełnych akcji, emocji,
przywołujących zachwyt na ludzkie twarze. Znam głównie legendy polskie. Dziś
chyba trafiłem na legendę czeską. To animacja, na pewno czeska. Czy legenda?
Nie wiem, ale wciąga! Słów kilka o Kozuli
spryciuli. Kto ciekawy, niech czyta dalej.
Do średniowiecznej Pragi przybywa wieśniak
imieniem Kuba wraz ze swą towarzyszką Kozą. Miasto budzi zachwyt w młodziku, za
to Koza nie podziela jego emocji. Gdy Kuba traci głowę dla pięknej Kasi, zazdrosne
zwierzę postanawia wziąć sprawy w swoje kopyta.
W tym samym czasie biedny student
pomaga profesorowi w naprawie zegara. Uznawany przez rówieśników za kujona,
pragnie przestać być obiektem szyderstw i decyduje się oddać duszę diabłu.
Kozula
spryciula to genialna animacja.
Jest pełna humoru, akcji i wciąga. Jeśli faktycznie jest to filmowy rys
czeskiej legendy to zaczynam je czytać. Coś tak zabawnego znajduję nieczęsto.
Może humor mam specyficzny, ale proszę o więcej!
Zwiastun:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz