niedziela, 4 października 2015

Pewien niedosyt





Dziś mamy do czynienia ze śmiercią naturalną manufaktury na rzecz automatyzacji. Idzie za tym wymieranie zawodów wykonywanych przez ludzi wiele lat. Dziś precyzyjne elementy wykonywane długimi godzinami przez rzemieślników wykonuje maszyna. Z jednym kończącym się zawodem – choć zmyślonym przez bajarzy – spotkałem się na kartach powieści. Tron Półksiężyca i łowca ghuli.

Tron Półksiężyca autorstwa Saladina Ahmeda to powieść fantasy, której akacja ma miejsce w rzeczywistości podobnej arabskiej (mierzyłbym w Turcję, ale…).
Główną postacią Tronu… jest doktor Adulla Machslud, ostatni żyjący i czynny łowca potworów nazywanych ghulami. Sęk w tym, że jest już stary i zmęczony wykonywaniem swojej pracy, jednak nie ma już kto go zastąpić. Władze Dhamsawaatu, miasta, w którym rozgrywa się akcja, uważają, że potwory nie są wielkim zagrożeniem i że w razie potrzeby sprawą zajmą się nadworni magowie. Pewnego dnia do Adulli przychodzi chłopiec, którego rodzina została zamordowana przez potwory. Postanawia więc zająć się sprawą, ale zapiera ze sobą swojego młodego partnera Rasida. Sprawa na pierwszy rzut oka bardzo prosta bardzo szybko się komplikuje.
Całość została podzielona na trzy części, każda poprzedzona krótkim wprowadzeniem. Problem w tym, że te wstępy nie wiele mają wspólnego z poprzedzanymi rozdziałami. Jednak czytałem z nadzieję, że to opis jakiś równoległych wydarzeń tylko ukrytych w cieniu. I faktycznie, coś w tym jest, jednak sama książka tych wątpliwości nie rozwiewa, co we mnie pozostawia pewien niedosyt.
Cała historia opowiedziana na kartach powieści jest ciekawa, niekiedy nawet zabawna, ale… zbyt rozciągnięta i bardzo powolna. Każda ze wspomnianych części zaczyna się powoli, powoli się rozwija, a szybko i dynamicznie kończy. Jest to uciążliwe, więc przebrnięcie przez około 350 stron niewprawnemu czytelnikowi może zająć trochę czasu.
Za plus można uznać zabawne wątki poboczne, np. walka Rasida – religijnego fanatyka – z samym sobą odnośnie kwestii miłości.
Samą książkę oceniam tak sobie. Prosta, fajna historia, przy której przyjemnie spędzimy czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz