Poszukiwanie
pracy za granicą stało się w naszym społeczeństwie jednym z ważniejszych
tematów – szczególnie teraz w okresie wyborów. Kandydaci na prezydenta
prześcigają się w pomysłach jak sprowadzić Polaków do kraju lub przynajmniej
zatrzymać tu młodych. Chciałoby się powiedzieć, że zjawisko emigracji jest dość
świeże, ale nie. Spójrzmy na pisarzy literatury powojennej. Ilu z nich opuściło
kraj? Zatrzymajmy się przy dramacie jednego z wielu.
Dramat człowieka, ale gatunek
literacki, czyli Emigranci Sławomira
Mrożka.
Cała akcja odgrywa się w
sylwestrową noc w "mieszkaniu" dwóch panów: AA i XX. AA jest reprezentantem
inteligencji, tych którzy opuścili ojczyznę ze względów politycznych. XX
przynależy do tych bardziej dzisiejszych, szukających pracy, by zagwarantować
lepszą przyszłość sobie i swoim bliskim.
Głównym wątkiem historii jest
rozmowa, która pierwotnie wydaje się dość bezsensowna. Jeden drugiemu próbuje
udowodnić kłamstwo. Teoretycznie proste, ale nie w tym przypadku. Kolejne
części dialogu wchodzą coraz głębiej w przedstawione postaci i… ukazują ich
dramat!
Czyli to nie tylko gatunek.
W pewnym momencie okazuje się, że
tytułowi emigranci są lub byli w przeszłości niewolnikami. Niewolnikami władzy
i pieniądza.
Sam dramat jest napisany w sposób
fenomenalny. Dialogi są pełne sarkazmu i ironii, co z jednej strony rozśmiesza
nas, a z drugiej strony podkreśla ludzki dramat. Lektura jest bardzo przyjemna
i pochłania się ją jednym ciągiem.
Serdecznie polecam!
PS. Przepraszam, za powtarzanie
słowa "dramat", ale to jest właśnie tu ważne. Niech dramat będzie
dramatem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz