piątek, 17 lipca 2015

Duch słowiański




Całe dzieciństwo spędziłem czytając baśnie, bajki i bajeczki. Opowieści były przepełnione różnymi bohaterami: ludźmi, zwierzętami, ale też istotami o których wiemy tak niewiele. Jakiś czas temu wsiadłem na wózek wiozący fantastykę i dziwy z baśni wróciły do wyobraźni. Tym razem groźniejsze, wyraźniejsze i ciekawsze.

Książki, które ostatnimi czasy wypełniały mój czas wolny (choćby minione wakacje – nie te obecne) były powieści ze świata fantasy. Świata pełnego magii, zjawisk niecodziennych i postaci, których nigdy nie widziałem i pewnie nie zobaczę. Szczególne owe stworki odbiły piętno w mojej głowie, więc warto się było zainteresować. Padło na Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach.
Książka jest typowym leksykonem, taką małą encyklopedią, w której zebrano opisy słowiańskich potworów, demonów, duchów i psotnych stworków. Opisy pokazują w co wierzyli ludzie w minionych wiekach. Wierzyli, a może faktycznie je widzieli? Tego nie wiem, ale na pewno nie przeszkadzało to w wierze chrześcijańskiej, więc gdzieś podstawy musiały być. W prawdzie? Tego też nie wiem, a książka o tym nie mówi.
Ponadto autorzy Paweł Zych, Witold Vargas w opisy wpisali pewne smaczki. Otóż ziejące ironią komentarze uderzają w naszą rzeczywistość. Można się uśmiać – zapewniam!
Ilustracje również powalają. Szkice są przepełnione mrokiem i świetnie wprowadzają w klimat.
Mnie leksykon uwiódł i choć są to tylko stwory słowiańskie to jest ich naprawdę sporo. Polecam, bo można się wiele dowiedzieć, wiele zrozumieć i miło spędzić czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz