Ileż
to mamy na świecie historii mówiącym o tym, że człowiek bogaty nagle stracił
majątek i odwrotnie. Ile z tych historii miała miejsce w realnym świecie? Jedni
się przez to staczają, inni walczą do końca. Dziś o Sebastianie, który mimo
wszystko szedł naprzód.
Sebastian,
czyli przygody błazna to opowieść o
młodym chłopcu, mieszańcu, półelfie. Jego ojciec, człowiek, był nadwornym
błaznem, jednak wraz ze śmiercią króla i pojawieniem się nowego władcy stracił
prace i wszystkie związane z tym luksusy i przywileje. Matka była elfką,
niezwykle dobrą kobietą. Kiedy ojciec Sebastiana zmarł ten postanowił pójść w
jego ślady. Udał się więc w podróż do Keladonu, by tam zatrudnić się jako
błazen na dworze króla Septimusa. W drodze spotyka go wiele niespodzianek.
Poznaje między innymi kapitana Corneliusa i księżniczkę Kerin.
Sebastian to historia, która na pierwszy rzut oka ma się
wydawać książką humorystyczną, wypełnioną żartem w każdym jej zakamarku. Jednak
kiedy sięga się do jej wnętrza ukazuje się nam coś nieco odmiennego od założeń.
Owszem, znajdziemy tam wiele żarcików, jednak więcej jest w niej ironii i
sarkazmu. Prócz tego powieść ukazuje nam proces zmian jakie zachodzą w ludziach
na etapie ich życia. Podróż Sebastiana jest w pewnym stopniu sceną, na której
wchodzi w dorosłe i samodzielne życie.
Książka czyta się praktycznie sama.
Początkowo jest mało dynamiczna, ale zapewniam, że jest to w pełni uzasadnione
i chwilowe. W swoim czasie książka napiera tak niebywałego tempa, że ciężko się
od niej oderwać. Jest to typowa przygotówka, która zainteresuje niemal każdego.
Przyznam, że zakończenie utworu
było i niebyło do przewidzenia. Liczyłem się z tym, że tak sprawa się może
zakończyć, ale po cichu liczyłem, że zakończenie będzie inne – również bardzo
przewidywalne. Jednak akcja budowała takie napięcie, że w pewnym momencie
mogliśmy się spodziewać już wszystkiego.
Polecam zerknąć do niej w wolnej
chwili, ale uprzedzam… wolna chwila musi trwać około doby (w zależności od
tempa czytania).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz